• Wpisów:11
  • Średnio co: 157 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 15:05
  • Licznik odwiedzin:2 222 / 1891 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Rozdział VII "dotykaj mnie słowami"

Ta noc była dosyć trudna dla tej dwójki . Oboje nie umieli sobie poradzić , jednak żadne nie zrobiło odpowiedniego kroku . Ale już poranek wygladał całkiem inaczej . Carla obudziła się przeciągajac wzdłuż łożka i przecierając jeszcze zaspane oczy . Ujrzała tacę z smakowicie wygladajacym sniadaniem , lekko obsypanym różami. Przez chwilę nawet zastanawiała się czy to nie jest jakaś pomyłka . Po chwili jednak uświadomiła sobie , ze jego nie ma obok . A więc co to ma być ? Coś w stylu miło było ale się skończyło ? A może wszystko przemyślał i doszedł do wniosku , że zajmie się matką "swojego" dziecka? Nie nie , to kompletnie nie miało sensu . Wgl ten cały romantyczny chwyt do niego nie pasował . Podniosła się opierając na łokciach . Próbowała znaleźć w tym wszystkim jakiś haczyk . Jedyne co przyszło jej do głowy to fakt iż w ten sposób on chce uniknać poważnej rozmowy . Której dłużej nie mogła odwlekac . Była tak bardzo ciekawa , a jednocześnie się bała .
-Widzę ,że już wstałas . -powiedział wychodzac z łazienki . "brał prysznic" - pomyślała widzac go zawinietego w recznik . Przyciągał jej spojrzenie jak magnes . Jednak ona nadal milczała .
-Nie bedziesz się odzywała ? -usiadł na łóżku na przeciwko niej , odsuneła sie lekko do tyłu . Chwycił jej dłoń .
-Ta wczorajsza sytuacja ... -zaczął .
-John , -powiedziała drżacym głosem jakby chciała mu przerwać . Sama nie wiedziała co sie z nią dzieje . Przecież nawet go nie zna , nie sa para i nic ich do cholery nie łaczy .
-Miałem pewną przygode . -skrzywił się lekko jak wyrafinowany gówniarz . -Ale jestem pewny ,że to nie moje dziecko . Rozumiesz ? Panna chce mnie po prostu wrobić .
-Czemu zawsze zrzucacie wine na kobiete ? -zapytała z nieukrywana pogardą .
-Chcesz usłyszec , że my faceci to tchórze i świnie ? Proszę bardzo .
Przysunął się do niej , a ręka zaczął gładzić jej policzek .
-Powtórze ostatni raz -spojrzał głeboko w jej oczy .- To nie moje dziecko .
Ona miała tysiace mysli w swojej głowie . nie wiedziała co powiedzieć . I tak bardzo chciała mu wierzyć . W koncu sie przełamała . Przyblizyła swoje wargi do jego ... i poczeli całować się z dzika namietnością .Nie prowadzili nawet gry wstępnej . Szybko , bez zadnych ceregeli pozbyli sie zbednych rzeczy i dali sie poniesc namietnosci , temu czego oboje pragneli .
Poznawali swoje ciało milimrtr czy milimetrze . Towarzyszyły im przy tym promienie wschodzącego słonca . Swiat bdzil sie do życia , a w ich ciałach połaczonych w jedno budziło się niezrozumiałe uczucie...
Zakończył na jej brzuchu , rozsmarowujac sperme po jej gładkiej skórze . Przylgneli do siebie gołymi ciałami jeszcze przez chwile czule całując.Scene jak z komedii romantycznej przerwał dzwonek tym razem jej komórki . Co za zrządzenie losu . Podniosła się i owijajac w kołdre poczęła szukać telefonu . No tak było już grubo po 20 , dzwonili z klubu . Szczerze najmniej ją teraz to obchodziło . Wyłaczyła telefon , rzucajac go gdzies w kąt i wróciła do niego .
Gdzieś koło 24 zapragneli jakies rozrywki . Wreście wyszli z łożka , ogarneli się - oczywiscie nie obyło się bez wspolnej kąpieli . Udali się na miasto , a raczej do pobliskiej knajpy . Usiedli przy barze zamawiajac po drinku .
Puscili własnie niezła nutę .
-Tanczysz? =zapytała uśmiechajac sie "łobuzersko"
-Kochanie jeszcze wątpisz w moje biodra ? -zaśmiał się i chwycił ją na parkiet .
  • awatar I ♥ Chada: zajebiste ;d
  • awatar Fiery Glance: Oby to była prawda o tym dziecku. Zapraszam do mnie na nowy rozdział.
  • awatar Katerina.: Genialnie! Dobrze,że ją upewnia w fakcie iż to nie jego dziecko,oby to okazało się prawdą! Pozdrawiam :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Rozdział VII "kiedy znajdziemy sie na zakręcie"

Jechali już dobre dwie godziny . Wciąż nie mogła w to uwierzyć ,że tak świetnie się dogadują. No chociaż może swietnie to za dużo powiedziane , ale jednak coś w tym musiało być .
Nie rwał się do zaliczania innych , a ona mimo że zbytnio niczego mu nie oferowała jednak coś znaczyć musiała .Teraz prowadziła samochód uśmiechnieta słuchając lekkiej muzyki , a on spał ... Niebawem zaczeło się ściemniać więc zatrzymała samochód przy pobliskim motelu . Szkoda było jej go budzić . Ale w końcu musiała . Tylko kompletnie nie miała pomysłu jak to zrobić . Szczerze ? Najchetniej Carla rzuciła by się na Johna . Ale nie nie tak nie wypada . Jak na zamówienie zadzwonił jego telefon .
Widać ktoś bardzo chciał odwalić tą robotę za nią , poczuła lekkie zawiedzenie ale .. John odebrał pół przytomny i zaskoczony .
"nie powinnaś się tym interesować" , "jestem bardziej odpowiedzialny niż ty" , "nie dam się złapac na brzuszek i nie dostaniesz zadnych pieniedzy dziewczynko"
to tylko urywki jego rozmowy jakie słyszała Carla , gdyż postanowila wysiaść z samochodu by uniknąć niezrecznej sytuacji . I bardzo żałowała . Nie wiedziała o co chodzi . Nie wiedziała , a może wolała nie wiedzieć . Ale ta myśl ,że on może mieć dziecko z inną przeszyła ją dogłębnie . Dlaczego jej nie powiedział ? No tak przecież nie mogła zrobić mu żadnych ... przeciez niczego jej tak naprawdę nie obiecywał . A ona zdała sobie sprawę jak mało wiedzą o sobie. Wysiadł z samochodu trzaskajac drzwiami i odpalając papierosa . A ona tak stała wpatrując się w ziemie . Nie wiedziała co powiedzieć . Może bała się też usłyszeć cokolwiek .
W koncu podszedł do niej. Widać i jemu ta chwila milczenia byla potrzebna . Odrzucił peta na bok i objął ją wokół talii . Nie broniła się , stała nieruchomo .
-Nie odezwiesz się do mnie do końca życia ? Czy nazwiesz zimnym draniem . -szepnął jej do ucha .
Nie wiedziała co odpowiedzieć. Zacisnęła zęby i ruszyła w stronę motelu rzucajac mu tylko jedno słowo "Chodź". Zaskoczeniem nie bedzie ,że wynajeli jeden pokój ,wspólny . I nie dlatego ,że nie było wolnych po prostu dla nich wydawało sie to oczywiste .
Ona opadła bezsilnie na łóżko , on wyjął im po piwie z mini lodówki . Położył się obok niej i podał otwartą już butelkę . Odrazu wzięla głebszego łyka .
-Zamilkłaś na wieki? - spojrzał na nią tymi swoimi oczami .
-A co mam mówić ? Przeciez spałes . - wzruszyła ramionami, chociaż dobrze wiedziała ze nie o to mu chodzi .
-Tak będziesz mi to utrudniać ? Zresztą z niczego nie musze ci się tłumaczyć . -John wypił piwo i odwracając sie do niej plecami ułozył do snu . Chociaż tak naprawdę nie miał na to ochoty ... bo ochotę mial na to żeby wziaść ją w ramiona .
Carla piła piwo ślepo patrząc gdzieś przed siebie .
-Jasne że nie musisz mi sie z niczego tłumaczyć . -wyszeptała po dłuższej chwili .
  • awatar I ♥ Chada: fajny. dawaj następnyy..
  • awatar Fiery Glance: No trochę to skomplikowane. Ale dobrze będzie.
  • awatar Katerina.: oj,skomplikowane. Mam nadzieję,że jej wszystko wytłumaczy prędzej czy później ! Pasują do siebie idealnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział VI "wake up and live"

Obudziła się , czuła jego wzrok na sobie. Nie jakby rozbierał ją wzrokiem tylko jakby po prostu był . Odwróciła się twarzą do niego .
-Ty nadal tutaj ? -przetarła swoje rozespane oczy.
-Jak widać . -odgarnał pasmo jej włosów .
-Myślałam ,że wykorzystasz okazję żeby uciec albo chociaż sie zdrzemniesz .
-Spać przy tobie ? To niewykonalne . -kolejny raz zażartował .
-Ale mimo to jesteś . A ja mogę się czuć bezpieczna. -uśmechnęła się do niego szczerze . -Dziękuje . -pocałowała go w policzek .
-No za takie podziękowanie powiedzmy że było warto . -zaśmiał się -Nic za darmo .
-Drań , -rzuciła go poduszką również się smiejąc .
Chwile popatrzyli na siebie . Ich twarze zbliżały sie do siebie jakby nadszedł moment pocałunku , ale on cmoknął ją tylko w nosek . Westchneła .
Spojrzała na niego . Podniosła sie zywo i usiadła na nim , splatajac swoje rece z jego . A John tylko patrzył i obserwował .
-Mam pomysł .
-Słucham. -powiedział trochę zaintrygowany .
-Co byś powiedział na ... -zaczeła i przerwała , przygryzła dolną wargę , a on tylko patrzyl na nią w milczeniu . -Wiem że to moze głupie , znamy się zaledwie od kilku godzin . Ale świeta nie jestem . Co byś powiedział na wspólny wypad za miasto na kilka dni? Co prawda mam dziś występ ale kompletnie mnie to nie obchodzi . Mam ochotę żyć chwilą , żyć przy tobie .
Przez chwilę słysząć słowa Carli John zaniemówił . Może przestraszyła go perspektywa "zycia przy tobie" , a może sam szukał odpowiednich słów .
-Podmienili Cię jak spałaś czy co ? -zaśmiał się .-Nie boisz się ,że cie wykorzystam i porzuce gdzies tam ? -spojrzał na nią przeszywająco. To nie była koejna drwina . W ten sposób chciał zapytać "ufasz mi". Carla przekreciła oczkami uśmiechajac sie wymownie .
-Jedno jest pewne kochanie mnie nigdy nie wykorzystasz . Nie umialbyś . To jak ? -czekała na odpowiedz . A John tylko złapał ją w swoje ramiona i pocałował . Nie nie nie nie był to namietny pocałunek . Po prostu delikatnie swoimi wargami muskał jej .
  • awatar Katerina.: aaa no ciekawie,ciekawie ;D zobaczymy co się wydarzy na tym wypadzie za miasto :)
  • awatar Fiery Glance: Czytam od początku twoje opowiadanie i stwierdzam, że jest świetne.
  • awatar Gość: Jest nowy... Zapraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdział V "Coś więcej , może wcale"


Wspólne śniadanie . Tak dawno tego nie praktykowała. Chociaż wiedziała , że daje mu to satysfakcję patrzyła na niego i uśmiechała się przy tym słodko . A on ? Też jakby przegrał sam ze swoją meską maską . Nigdy wcześniej nie robił , nie pomagał w przygotowaniu śniadania . Kuchnia to miejsce dla kobiet ? Niee , według niego miejsce kobiet było w jego łóżku . Czasem oczywście lubiał eksperymrntować . Ale nigdy dla żadnej nie ubrał jakiegoś kretyńskiego fartuszka .
-Nie no ja już pasuje . -powiedziała odsuwając swój talerz.
-Powinnaś korzystać , to był moj jedyny popis kulinarny .
-Być może , ale wiem że nie ostatni . -odrzekła uśmiechajac się do niego wymownie i obserwujac go na swój sposób .
-Niby cicha myszka , a taka pewna .
-Niby niegrzeczny chłopczyk , a jednak taki uległy . - ziewnęła .
-Chyba to ciągłe dogryzanie mi cię wymęczyło . -próbował zażartować nie przestając patrzeć na nią .
-Taaak to twoje towarzystwo jest bardzo męczące . Poparz która godzina , a ja nadal z tobą wytrzymuje .
-Nadal ze mną wytrzymujesz ? Oboje wiemy , że sprawia ci to niebywałą frajdę . -podniósł się .
-Hmmmm no może może , - wzruszyla ramionami . - Jest prawie 11 , a o 20 musze być znowu w pracy zatem zapraszam pana do mojej sypialni. -wstała , a na jej twarzy gościł wymowny uśmiech . Pozbierała naczynia ze stołu i włozyła do zmywarki. On stal i jakby sparaliżowany obserwował każdy jej ruch . Sam nie wiedział co go tkneło , podszedl no niej . Przejechał dłonią po jej tyłku i pomógl zamknąć zmywarkę .
Przymknęła oczy i uśmiechneła się . Wiedziała ,że powinna go zganić ale nie mogła udawać . Przecież jej się to podobało . Do pewnego stopnia . Westchnela i udwróciła się do niego przodem .Niebywałe , ujrzał to co chciał . Nie chodzi tu o biust czy coś z tych rzeczy chociaż sam się temu dziwił . Zajrzał w jej oczy a ona nie pozostawała mu dłużna.
-A więc zaproszenie do sypialni do czegoś zobowiązuje wiesz o tym .
-Naturalnie łóżko przecież do czegoś służy . -ona uśmiechnela sie niewinnie a on przygryzł dolną wargę .
-Zatem , -wział ja na ręce i ruszył w kierunku pokoju .
-Wiesz , gdyby była to komedia romantyczna to sypialnia "wysłana" byłaby różami a ty jak prawdziwy książe rzucił byś mnie na łożko . Wróć na nasze łoże .
-Kopciuszku nie ma ani róż , ani ksiecia z bajki . -otworzył drzwi do jej sypialni i wszedł . -No , ale mamy całkiem dobre łoże jak to nazwałaś . -zasmial się . Połozył ją delikatnie na łóżku .
-Udajesz , że sam nie pragniesz romantyzmu ?
-Ja? -udał zdziwionego i wszedł na łozko kladąc sie obok niej . -No przecież mnie znasz . -zaśmiał się łobuzersko kładąc dłon na jej podbrzuszu .
-Znam cię ? -podniosła wzrok ku górze by na niego spojrzeć . -Raczej mam wrażenie , że jeszcze nie raz dowiem się o tobie wielu ciekawych rzeczy . Nie raz mnie zaskoczysz . A póki co łóżko służy do spania . -uśmiechneła sie poczym cofneła jego dlon , ułozyła sie wygodnie kładac głowe na jego torsie . Chciala zapytac o pozwolenie ale wydało jej się to dośc ... hm moze dziecinne .
On nie protestował , nie liczył nawet na seks . Od razu wiedział ,że znowu się z nim droczy . Skrzyżowal dłonie pod głowa i spojrzał w sufit. Chciał coś powiedzieć , ale zdaje się że ona zasnęła . Leżał tak kilkadziesiąt minut ,a myśli o niej nie dawały mu spokoju . Przekreciła sie na drugi bok, już nie czuł jej ciepła . Pomyślał ,że to nawet dobrze.Wstał patrzył na nią jeszcze przez chwilę ,aż udał się w kierunku drzwi . Gdy już miał się ubierać rozległ się dzwonek. Otworzył jakby był u siebie .
Po drugiej stronie stał mężczyzna być może w jego wieku , być może trochę młodszy .Jednak zupełnie inny niż on . Ułozony , z klasa , pod krawatem .
-Czego ? -zapytał .
-Ja do Carli , -mężczyna w krawacie próbował wepchnąć się do mieszkania . Jednak John nie ustępował .
-Tak się składa ,że jest zajęta .Bierze prysznic chyba sam rozumiesz . -jednoznacznie próbował nasunać mysl mezczyznie ze Carla z nim spała .
-A wiec jestes jej nowym chłoptasiem ? No gratuluje gustu . Prędzej czy później ona i tak do mnie wróci więc pobawcie się jeszcze . -rzucił odchodząc , jednak widać było że to co zastał wkurzylo go . Na twarzy Johna triumfował uśmiech . Coś go tknęło i wrócił do jej pokoju , położył się obok i patrzyl jak śpi .
  • awatar Katerina.: ooo,nowy kolega na horyzoncie. Widze,że akcja się rozkręca ;> ciekawie;) a co do bransoletek...dopiero zaczęłam i jak na razie nie mam niczego specjalnego,może z czasem coś się pojawi to na pewno wstawię;))
  • awatar FalseMirror: Ostatnie słowa to tak jakbym czytała co myśli mój były a teraz obecny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział IV "naleśniki poproszę"

-Kobiety nigdy nie można nazwać stratą czasu. -odparł po dłuższej chwili łobuzersko się uśmiechajac , patrzył przy tym wymownie w jej oczy. Poczuła strach , czy chciała mu ulec .
-Ach tak ? W takim razie kobiety to twoje hobby. -zaśmiała się - W dowodzie uznania dla twojej niebywałej osobowości zapraszam na śniadanie .
- towarzyszył jej swoim uśmiechem i uniósł lekko brew do góry , spojrzał na nią
- Głodna wrażeń? - podniósł się i podał jej rękę .
-Hmmm , -udała zastanowienie . - powiedziałabym raczej ,że jesteś dla mnie nową formą całkiem niezłej rozrwyki . -wstał i ruszyła na przód dobrze wiedziała ze pojdzie za nią .
A on jak ten posłuszny piesek ruszył za nia trzymajac rece w kieszeni . Milczał , w połowie drogi dorównał jej kroku . Nie odzywał się , bo ciągle myślał co ona w sobie takiego ma , że nie może sobie z nią poradzić . Jest nie z tej planety ? Być może , a może po prostu dopadła go karma.
Odwróciła swoją głowę i spojrzała na niego .
- Czyżby pan nie wiedział co powiedzieć ? Niesmiały chyba nie jesteś . -usmiechneła sie ironnicznie .
Otworzyła drzwi i zaprosiła go do środka .
Rozebrali się z wierzchnich ubran na przed pokoju .
- W takim razie rozgość się i dojdź do Ciebie , bo bardziej kręci mnie zimny drań niż cichy chłopczyk . -puściła mu oczko po czym udała się na górę do sypialni by się odświeżyć .
Z początku kusiło go by pójśc za nią i dać lalce nauczkę ,ale coś go powstrzymało . Wszedł do salonu , zadziwiła go niezwykła ilość zdjęć jaką posiadała . Usiadł wygodnie na kanapie biorąc w dłon pierwszy lepszy aparat . Zdjęcia były zadziwiające . Czy była modelką ? Cos mu w tym wszystkim nie pasowało . Ale co ?
-Ach to tu jestes . -powiedziała stojąc nad nim . zabrała album . - Mam nadzieję ,że tych najbardziej kompromitujacych nie widziałeś . -uśmiechnęła się zerkając na niego pytająco .
-Mmm , to masz jakieś niegrzeczne? - w jego oczach ponownie zagościł ten ... ogień .złapał ją wokól tali i posadził sobie na kolanach uśmiechając się przy tym łobuzersko .
-Pytasz o zdjęcia czy raczej chodzi ci o moją naturę ? - zadrwiła z niego targając mu włosy .
Wiesz tak bardzo lubię , gdy ten twój uśmieszek znika szybciej niż się pojawia . -dodała schodząc z jego kolan i udała się do kuchni .
Popatrzył za nią przymrużając oczy i obiecując sobie "będziesz moja".
  • awatar Katerina.: WOW ! bosko,chce następny ! chyba się powtarzam,ale świetnie piszesz;) dodaję.
  • awatar Gość: ;]
  • awatar Gość: Świetny jest. Czekam na nowy....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
tak wiem kochani ostatnio was zaniedbałam .
na wszystkie wiadomosci prywatne czy tez komentarze odpowiem w zblizajacym sie do nas weekendzie. i pojawi sie wtedy tez nowy rozdział . tym czasem daje wam moje inspirację .
moze to wam podpowie co powstanie ;d
  • awatar Kiss me _ Love me: <3 <3 <3 !
  • awatar FalseMirror: Podoba mi się :)
  • awatar malutka :): o matkoo... te buty z kokardką są wprost wspaniałee *-* zakochałam się w nich ;d kocham kocham kocham ! ♥ kocham od dzisiaj twój blog <3 bardzo zadbany i ładny... właśnie taki jakie lubię. Oby tak dalej ;] Wbijaj do mnie w wolnej chwilce ;***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział III "wierność ?"

-Wiedziałes czy miales nadzieje ? - nieustannie próbowała sie z nim droczyć .-hmmm w takim razie moze cos zyskam ?
- Wiedziałem w stu procentach. Takie niewinne ciche i nieśmiałe, zawsze tak robią.
-O prosze czyli jestem jak inne ? Wydaje mi sie ze inna przyszła by do twojego domu a nie wybrała spotkanie na neutralnym gruncie .
- No tak, jesteś inna.
-uznam to za komplement .
- to był, komplement. -uśmiechnął się pewnie.
-A gdybyś miał określić siebie to co byś powiedział
- Szczery do bólu. Jak mi sie coś nie podoba walę prosto z mostu. Wierny, jednej osobie. O ile taka jest.
-Czyli nie wierzysz w miłość ? - cały czas się mu przypatrywałam Moim zdaniem facet nie moze byc wierny . Nie umie . . .
- Wierze, ale to musi być odpowiednia osoba. -uśmiechnął się. -Ja jestem, i umiem być wierny.
-Miałes juz taka odpowiednia osobę ? - zasmiała się -Wiem wiem jestem bardzo ciekawska .
-westchneła . -Może tak ci się tylko wydaje ze umiesz ? - spojrzała na zegarek .
- zaskakujace ze tak lubisz tracic na mnie swoj czas. - usmiechneła się do niego .
  • awatar Katerina.: coraz ciekawiej :) intrygujący Pan.
  • awatar dreambaby: hey, możesz polubić moją stronę ze zdjęciami? bardzo mi na tym zależy:) odwdzięczę się tylko napisz w jaki sposób ;) http://www.facebook.com/pages/Nie-ta-liga-kotku/485741108113618
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział III "Czerwone wytrwane i pierwsza randka."

Przez chwilę troche ja zamurowało . Wahała się czy przeczytac co jest napisane na karteczce czy nie . Wyszła z klubu i szła wolnym krokiem do siebie . Ciekawosc zzerała ja od srodka . Postanowiła jednak przeczytać . -Hm pomyslał o wszystkim - powiedziała do siebie . podał zarowno adres jak i numer telefonu . Usiadła namurku i zaczeła pisac smsa . Była ciekawa czy sie domysli kto moze do niego pisac , na dodatek o tej porze . "Steskniony?" tak brzmiała wiadomosc.
Doszedł już do domu, otworzył drzwi ściągnął buty i położył się na kanapie. Chwilę później dostał sms, wyciągnął telefon z kieszeni, i odczytał, z uśmiechem, od razu szybko odpisał "Oczywiście, piękna nieznajoma z baru".
...Doszła do wniosku ze nie ma siły się ruszyć . Zdjeła buty ,kiedy poczuła wibrację . Odczytała wiadomosc mimowolnie się usmiechalajac . Kompletnie nie poznawała siebie .
-Co ja wgl robię ? Poczełam grac w jego własna grę , przeciez to bez sensu .
Nie mogła sie powstrzymać i musiała odpowiedzieć . "Myśle ze stać cię na bardziej wykwintne komplementy . Jestem jakies trzy ulice dalej od ciebie . Wpadnij , tylko wez ze soba czerwone wytrwane . "
Rozprostowała swoje nogi . Wydawało jej sie ze zaczyna trochę kropić . Jakieś kilka metrów od siebie zauwazyła mezczyznę ,postwą przypominał jego . Odczytała sms i odpisała "hmmm , zdaje mi sie ze jestes na dobrej drodze."
Zaczął się rozglądać, ujrzał dziewczynę, która siedziała na murku. -Bingo. Pomyślałe i przyspieszył kroku. Podszedł do niej i widząc jak siedzi, zmęczona zaczął się śmiać.
Spojrzała na niego z lekkim kaprysem na twarzy .
- Uwazaj zebysmy zaraz nie smieli sie z ciebie .
Lepiej siadaj . - wskazała reka miejsce obok siebie .
- I oczywiscie otwórz wino .
-Wybacz mi o pani, nie złość się, złość piękności szkodzi.- Przejechałe palcem po jej policzku z usmiechem, usiadł obok niej, i otworzył wino.
-Ty pierwsza.
-Alez ja sie nie zloszcze - zakomunikowała z wymownym usmiechem na twarzy ,-A swoją drogą co cię tak bardzo rozsmieszyło ? - uniosła brew pytajaco do góry . Wzieła od niego wino i napiła się biorąc dosyć sporego łyka.
-Wyglądasz jakbyś nie spała z tydzień, taka zmarnowana ale wciąż piękna, dziwne co?
Az tak zle ? zasmiała sie .-O tak tak piękna i pociągająca . -Spojrzał na nią wyrywając jej butelkę, ze śmiechem.
-Ooo kochana jak ty będziesz tak piła, to ja chyba będę musiał do domu cię zanieść na plecach.
-Nie martw się tak źle nie bedzie . Po prostu uwielbiam wino .To chyba nic złego . - uśmiechneła sie .Teraz zaczeło padac znacznie wyrazniej .-No to mamy darmowy prysznic . - wybuchla niekontrolowanym smiechem .
-A ty całkowicie zrelaksowany po minionym wieczorze ? widze ze zmieniłes ubrania. No brawo.
Rozejrzał się i zobaczył murek pod dachem. -Chodź. Pociągnął ją za nadgarstek.- Całkowicie, a jak, dużo nie wypiłem, na nogach się trzymam. A co ty myślałaś? że na pierwszą randkę z panią z baru przyjdę brudny? non sens.
Aj , -pisnęła lekko . Brutal z ciebie , powinienes zaniesc mnie na rękach . Przeciez widzisz ze nie mam siły .-Usiadła tym razem zakładajac noge na noge . Popatrzyła na niego z usmiechem .
-Ooo randkę ? Poza tym czemu nazywasz mnie panią z baru ?
-Bo nie wiem jak masz na imie. -Uśmiechnął się popijając wino.- Randkę, a co innego?
-Nie przedstawiłam się ? A wiec uwaga .odchrząknęła . - Carla . - podała mu dłon .
- No wiesz po prostu nie przypuszczałam ze ktos taki jak ty chodzi na randki . - Zabrała mu wino i napiła się.
-Ktos taki jak ja? co masz na myśli? - zadajc pytanie przeszył dziewczynę swoim wzrokiem.
-Po prostu niegrzeczny chłopczyk.
-Niegrzeczny mhm.- Mruknął
-a nie jest tak ? -spojrzała na niego z błyskiem w oku .
-ale wiesz co jest najlepsze? ze ten niegrzeczny i pewny siebie chłopczyk przybiegł do mnie jak piesek .
-A wiesz co? Taka grzeczna i niewinna dziewczynka, odezwała się do mnie. Zrobiłaś to co chciałem. Uległaś mi. -Mówiąc to pomasował ją po kolanie z uśmiechem.
-Ja tobie ? A może ty mi ? zasmiała się .
-Popatrz na to z mojej strony słońce. Chciałem cię poderwać, nie dałem rady. Pogoniłaś mnie, a jednak... napisałaś.
-A ty na widok mojej wiadomosci ucieszyłes sie jak male dziecko czyz nie ?-spojrzała na niego z wymownym usmiechem , kolejny raz upijajac łyk wina .
- Bo widzisz dalam sie wciagnac w ta twoja gre . Tak sie zastanawiam czy nie ryzykuje zbyt wiele-spojrzała na niego pytajaco , połozyła swoje zmarzniete bose nogi na jego kolanach .mówiac to gładziła go dłonią po policzk.
-Nie, bo wiedziałem że czym prędzej napiszesz. -Zaczął masować jej nogi.
-Nic nie ryzykujesz.
  • awatar FalseMirror: Dla mnie chyba wyszło już słońce :)
  • awatar Gość: ;)
  • awatar Katerina.: Ciekawiee..:> nie mogę się doczekać co będzie dalej ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Rozdział II "To prawie jak liścik miłośny".



- A mi sie wydawało ze to całkiem oczywiste nie sadzisz? - usmiechneła sie sztucznie .
Próbujesz mi pokazać ze masz nade mną przewagę ? Czy próbujesz oszukać siebie i swoich kumpli ? - zasmiała się, ponownie zajmujac swoje miejsce .
Własnie się zbliżają , bedziesz miał znakomita okazję pochwalić się nieudanym łupem . - wzruszyla ramionami
- -Nie nie, nic z tych rzeczy kochanie, źle mnie zrozumiałaś.- Był nadal pewny siebie. Patrząc na zbliżających się kolegów zaśmiał sie.
-Pochwalić? Chciałem się kulturalnie zapoznać, ale skoro nie.- Wstał z miejsca idąc w kierunku kumpli. Krzyknął. -Chwale sie, słuchajcie, uparta laska, nie dałem rady.
-Być moze i tak. - odwróciła sie za nim i wybuchła niekontrolowanym smiechem ,gdy uslyszała jego słowa . Sama nie wiedziała co ją tak smieszyło . Jednak po dłuzszej chwili otrzasnęła się . Była pewna ze jeszcze do niej wroci .Tacy jak on w koncu tak łatwo sie nie poddaja . W klubie robiło się coraz tłoczniej . Gdy spojrzała na bezradnego barmana , postnowiła wskoczyć za bar . zdjęła kurtkę i stanęła za barem obsługujaC przypadkowych klientów . Kazdy z nich rzucał do niej jakis komentarz ale ona nie słuchała. John usiadł z drugiej strony baru, kiedy zobaczył że ona zaczęła obsługiwać. Narzucił kaptur na głowę, czekając aż do niego podejdzie. Gdy podeszła i zapytała
-Co podać? Odpowiedział -Panią. - i szybkim ruchem zdjął kaptur z głowy śmiejąc się.
Pokiwała przeczaco głowa usmiechajac sie i mrużąc oczy .
- A moze spróbował byś mojej specjalności ? - rzuciła mu wyzywajace spojrzenie i zaczeła przygotowywać drinka . Po paru chwilach podała mu szklanke z wymownym usmiechem .
-Uj przepraszam jeszcze chwila . - odbiła swoja szminkę na przezroczystym szkle , efekt był dość dobry . - No to gotowe .
Spojrzał na szklankę ,którą mu podała.
-hmm, to prawie jak pocałunek. - Uśmiechnął się i upił łyk.
-Wiesz mysle ze pocałunek smakuje duzo lepiej . - zasmiala sie patrzac w jego oczy ,
-dobre, nie powiem że nie. - Nachylił się lekko. -czemu jesteś taka uparta?
- Równie dobrze ja moge zapytac dlaczego ty jestes tak bezposredni . - zalozyła mu kaptur na głowe. To dodaje ci mrocznego uroku .-pusciła mu oczko odchodzac do innych klientów upominajacych sie o piwo . Wieczór minął dość szybko i o 4 rano przyszła pora zamkniecia . Zostało niedużo klientów , plus grupka swietujaca wieczór kawalerski . Wyskoczyła zza baru ubierajac kurtkę i wolnym krokiem kierowała sie do wyjscia . Miała dość na dzisiaj , prawie nie czuła nóg. Był mniej więcej w dobrym stanie, zadzwonił po taksówkę, która zabrała chłopaków. Bez dłuższego zastanowienia, podszedł do dziewczyny która właśnie wychodziła, włożył jej w rękę małą kartkę i w pośpiechu wyszedł z lokalu. Szedł w stronę swojego domu, a mieszkał sam, nie daleko.
 

 
Rozdział I "Wieczór kawalerski"

Od zawsze lubiła taniec . Prywatna szkoła , lekcje brane od najlepszych w tej branży. Bogaty tatuś i jego znajomości przydały się temu wszystkiemu . Jednak sen szybko się skończył i rozpoczął koszmar . Tatuś chciał kierowac jej życiem , a ona miała swój charakterek. Myślał ze ma prawo wybierać jej życiowego partnera? Mylił się. Mimo ze odciął dochód gotówki ona nie ustępowała. Niestety oszczędności na długo nie starczyły mimo ze sprzedała niepotrzebne rzeczy to i tak dużo nie dało. Dom , życie , szkoła to wszystko kosztowało. Musiała jakoś zarabiać na życie. Więc czemu nie dzięki tańcu? Przecież była w tym naprawdę dobra. Postanowiła brać co będzie.
Trafiła jej się niezła "posada" w nocnym klubie. Postanowiła udowodnić napalonym draniom ze taniec na rurze nie musi być wzywający ale kobiecy. Pierwszy wieczór jej pracy - wieczór kawalerki . Wszyscy z początku gratulowali panu młodemu , krzyczeli że dzis ostatnia noc w której jest wolny . Mieli zamiar dobrze się pobawić, i grubo schlać. Czekali na jej występ. Światło się zapaliło a ona blondynka, ubrana w skąpy czarny strój, wyszła na scenę . Muzyka... I całkowicie się zatraciła. Była naprawdę dobra w tym co robi. Nie zwracała większej uwagi na wszelkie komentarze . Pomimo ze nawet dość często bywał w takich miejscach tym razem mocno przyjrzał się striptizerce . Pociągała go jak każda , ale jednocześnie miała w sobie coś ponad to .Mimo ze jej wystep znacznie róznił się od występu typowej striptizerki . Odniosła wrazenie ze panom się to podobało . W koncu o to chodziło . Po zakonczeniu występu zeszła ze sceny i udała sie do garderoby . Szybki prysznic i przebranie w normalne ciuchy . Wyglada na to ze na dzisiaj skonczyła . Mogła też już zdjąc blond perukę . W zasadzie nie wie czemu kazali jej ja nosic . Zawsze przed wyjsciem musiała jeszcze zameldować się na barze . Wiec podeszła do barmana . Miał niezły kocioł , Postanowiła zaczekac na krzesle az troche zwolni obroty. Po jej występie on - młody meżczyzna z lekkim zarostem na chwilę stracił ją z oczu , ale rozglądając się ujrzał ją siedzącą przy barze. Byłe już nieźle nawalony, lecz bardzo chciałe z nią pogadać, podszedłe do niej siadając na przeciw niej, ułożył rękę na jej kolanie.
-Dobry występ .
Byla zaskoczona i dosyć speszona. Nigdy nie była w takiej sytuacji. Panienka z dobrego domu . Oczywiscie musiała być miła . Jej pierwszy wieczór w pracy przeciez nie mógł okazać się klapą . Sparalizowała go wzrokiem , potem dosyc inronicznie spojrzała na jego dłoń .
- Nie wątpię . - onzjamiła chłodnym głosem , odwrcajac sie na obrotwym krzesle na wprost do baru .
Spojrzał na nią z ironicznym uśmiechem.
-Jestem John.- ręką zaczął masować jej uda. Jednym ruchem ręki obrócił ją w swoją stronę.
-Nieśmiała?
-A ja myslałam ze kolejny palant - powiedziała do siebie pod nosem . Pdniosła wzrok i przez chwile popatrzyła na niego . Pochyliła sie do niego i szepneła mu na ucho .
- Wydaje mi sie ze to nie twój poziom kotku.
Gdy uslyszał jej słowa, uśmiechnął się do siebie. Gdy się pochyliła, zatrzymał ją i posadził sobie na kolanach.
-Czy to mój poziom, czy nie, może się dopiero okazać. Nie jesteś łatwa, podoba mi się to. Mruknął jej do ucha po czym delikatnie cmoknął w szyje.
  • awatar Żyje Modą: U cb też jest fajnie =)
  • awatar Gość: Fajne dawaj next..
  • awatar Katerina.: Świetnie piszesz ! Tak,moja mama to nadzwyczaj odważna osoba :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›